Wspomnienia
Wrzesień 1939 roku we wsi Patoki w relacji Amelii Wiśniewskiej
Na krótko przed rozpoczęciem bitwy przybyło do naszego gospodarstwa około trzydziestu żołnierzy polskich na rowerach. Pozostawili je pod ścianą i starali się zorganizować sobie coś do zjedzenia. Wkrótce odjechali. W niedługi czas potem przymaszerowała polska piechota. Żołnierze zaczęli przechodzić i przynosić broń na południowy brzeg Bzury. Było wtedy bardzo spokojnie. Jednakże w czasie przeprawy zawyło nagle w powietrzu i rozległy się potężne wybuchy, że wydawało się, że wszystko wokoło zadrżał...
Wrzesień 1939 roku we wsi Dębsk Nowy w relacji Jana Wojdy
Kiedyś przed laty na terenie dzisiejszego Dębska Nowego porastały duże lasy. Mały folwarczek znajdował się tu, gdzie ja teraz zamieszkuję. Po powstaniu styczniowym 1863 roku rząd carski przydzielił folwark i okoliczne lasy baronowi generałowi Kroft, za zasługi położone dla „uśmierenia polskiego miatieza”. Generał przyjeżdżał tu na odpoczynek i polowania w licznym towarzystwie. Zamieszkiwał w tym czasie w dużym drewnianym domu, w tym samym, w którym teraz rozmawiamy. Z czasem generało...
Wrzesień 1939 roku w rejonie Kozłowa Szlacheckiego Nowego w relacji Kazimierza Kapusty (2)
W piątek zauważyłem, jak od strony szosy warszawskiej szli do olszynowych lasków żołnierze niemieccy. W tym czasie w gospodarstwie leżącym przy trakcie z Kozłowa do Gągolina znajdowała się placówka polskich żołnierzy, o ile dobrze pamiętam, z 10 pp. Poszedłem tam, aby poinformować żołnierzy o swoich spostrzeżeniach. Grali wtedy w karty. Dowodzący żołnierzami oficer zignorował moje ostrzeżenia. Posądził mnie, że jestem szpiegiem i powiedział, że może mnie zastrzelić. Wytłumaczyłem się, że nie jes...
Dalsze szczegóły o działalności batalionu majora Świerczyńskiego w kampanii wrześniowej 1939 roku
"Pobraliśmy broń w magazynach MOB znajdujących się o kilka km od koszar 37 PP w Kutnie. Karabiny były starszej produkcji, otrzymaliśmy natomiast nowe zupełnie polskiej produkcji granatniki oraz po 3 skrzynie na pluton /po jednej na drużynę/ nowej brani. Były to nowe polskie karabiny p,pancerne o bardzo długiej lufie, wyposażonej u wylotu w rozkładane nóżki do oparcia na ziemi, takie jak w naszych erkaemach. Diametr pocisku był normalny natomiast łuska z prochem była niezwykle długa i gruba / o...
Byłem wtedy dzieckiem
Byłem wtedy dzieckiem 1 września 1939 roku miałem niespełna 5 lat. Moje wspomnienia z tego tragicznego września, z oczywistych względów nie mogą być pełne i dotyczą jedynie tych zdarzeń, które w sposób specjalnie silny wryły się w dziecięcą pamięć. Mieszkaliśmy wtedy z Mamą w Kutnie, w domu przy ulicy Narutowicza 30. Dziś dom ten już nie istnieje, wtedy był naszym gniazdem i ostoją. Tato, który był starszym sierżantem 37 pułku piechoty, dużo wcześniej wraz z pułkiem wymaszerował gdzieś w Po...
Sprawa poległego żołnierza na stacji PKP Nieborów w Bełchowie w dniu 3 września 1939 roku (1)
Oświadczenie Ja niżej podpisany Jan Paradowski zamieszkały Bełchów 119, oświadczam, co następuje. We wrześniu 1939 roku miałem 14 lat. W dniu trzeciego września (niedziela) 1939 roku wraz z moimi rówieśnikami pobiegliśmy na stację kolejową, aby zobaczyć skutki bombardowania okolic stacji przez niemieckie samoloty. Po przybyciu, na stacji zobaczyłem transport kolejowy załadowany sprzętem wojskowym oraz poległego żołnierza z postrzałową dziurą w hełmie. Żołnierz nie żył. Co się stało dalej z ż...
Sprawa poległego żołnierza na stacji PKP Nieborów w Bełchowie w dniu 3 września 1939 roku (2)
Oświadczenie Ja niżej podpisany Stanisław Laska zamieszkały Bełchów 54, oświadczam, co następuje. We wrześniu 1939 roku miałem 16 lat. W dniu trzeciego września (niedziela) 1939 roku mój ojciec Józef Laska kazał mi wozem konnym zawieźć na cmentarz poległego na stacji kolejowej Nieborów w Bełchowie żołnierza, który zginął podczas nalotu bombowego niemieckich samolotów. Na stacji stały dwa transporty kolejowe załadowane sprzętem wojskowym. Obsługa pilnująca taboru wojskowego nie pozwoliła na c...
Relacja wydarzeń wojennych z 12 września 1939 roku w Bełchowie
Nasze zabudowania były w centrum walk polskich żołnierzy z niemieckimi. Wydarzenie, o którym opowiem, częściowo widziałam na własne oczy, a częściowo znam z opowiadania moich rodziców. W tym strasznym dla Bełchowa dniu biegałam po podwórku z siostrą. Mama gotowała obiad, a ojciec rąbał drwa na pieńku. Nagle usłyszeliśmy głośną strzelaninę. Ojciec wepchnął mnie z pierzyną do piwnicy i krzyknął na mamę, żeby się schowała, bo front idzie. Mama usłyszała głos taty przez otwarte okna i nie zważając n...
MARYSZEK
"Zginął on 10 września 1939 r. w odległości kilku kilometrów od Łęczycy na skutek potężnej salwy artyleryjskiej niemieckiej i przeciwnatarcia czołgów - w godzinach wieczornych. Niestety, ponieważ w natarciu i pościgu za niemcami wyrwalismy sie bardzo do przodu, nie mielismy żadnego wsparcia ze strony dowództwa. Również ranni żólnierze pozostawali na polu walki bez opieki sanitarnej. Tabliczki specjalne, które wydaje się żółnierzom wyruszajacym na wojnę, ze względu na krótki okres mobilizacji i p...
Wydarzenia wojenne z dnia 12 września 1939 roku w Bełchowie
W dniu potyczki wojennej miałam 17 lat. Mieszkaliśmy na tak zwanych błotnych torfowiskach w pobliżu nowo wybudowanej szkoły. W tym dniu pasłam na polu gęsi. Zauważyłam, jak pod szkołę przyjechało trzech polskich żołnierzy. Postawili rowery pod szkołą i sprawdzali teren wokół szkoły i w stronę Skierniewic. Był to czas południowy. Z obawy, że może wydarzyć się coś niedobrego, szybko napędziłam gęsi na podwórko. Sama nie wiem, czy wszystkie zapędziłam. Po pewnym czasie usłyszeliśmy strzelanie. Dom...
Wydarzenia wojenne z dnia 12 września 1939 roku w Bełchowie
We wrześniu 1939 roku miałam 8 lat. Mieszkaliśmy w sąsiedztwie nowobudowanej szkoły. Zapamiętałam, że w dniu potyczki wojennej z Niemcami przyszedł do nas nieznany człowiek. Kazał nam się chować do domu i kłaść się na podłodze. Mówił, że jest wojna i w tym dniu może być niebezpiecznie. Nie wiem, ile to trwało, ale usłyszeliśmy strzelaninę. Gdy wszystko ucichło przyszli do nas Niemcy. Mama w tym dniu upiekła chleb. Część wypieku Niemcy zabrali, zostawiając jeden bochenek chleba dla małych dziec...
Wrzesień 1939 roku w Bełchowie
Dzień 1 września 1939 roku, piątek, dzień jak co dzień, pamiętam, była piękna pogoda. We wsi stacjonowały jednostki naszego wojska. Około południa ojciec przyszedł i oznajmił nam, że jedzie do Skierniewice furmanką, musi zawieź ć do szpitala chorego żołnierza. Uprosiłem ojca, by pozwolił mi ze sobą jechać. Jadąc do Skierniewic, przejeżdżaliśmy obok szkoły. W otwartym oknie stał odbiornik radiowy, z którego usłyszeliśmy komunikat, że dziś o godzinie 445 Niemcy napadli na Polskę. A więc stało się....
Sprawa dwóch szpiegów niemieckich w Bełchowie
W dniu 12 września 1939 r. nasi żołnierze zauważyli dwóch podejrzanych cywili, których zachowanie budziło wątpliwości. Gdy wojsko chciało przysłać ich do siebie, szpiedzy zaczęli uciekać. Wtedy żołnierze nasi zaczęli do nich strzelać. Jeden został zastrzelony na miejscu, a drugi był ciężko ranny w głowę. Po wycofaniu się naszych żołnierzy, Niemcy zabrali swoich. Ciężko rannego drezyną kolejową spiesznie zawieźli do Łowicza, ale po drodze szpieg zmarł. [O tym samym wydarzeniu w 1980 r. opowiad...
Wydarzenia wojenne z 12 września 1939 roku we wsi Dzierzgówek i Bełchów
Przyjechał do nas patrol niemiecki od strony Parmy. Sporo ludzi i dzieci wybiegło z domu zobaczyć, jak wyglądają Niemcy. Drogą jechał oficer niemiecki, trzymając w ręku mapę. Pytał się nas o „dziarską wieś” czyli Dzierzgów. Wskazaliśmy Niemcom, w którym kierunku mają jechać. Byle dalej od nas. W końcu Dzierzgówka w zagrodzie byli Niemcy. Do młodego lasku przed Dzierzgówkiem przybyło od strony Łowicza nasze wojsko. Jeden z naszych żołnierzy wyszedł na brzeg lasku i obserwował przez l...
Wydarzenia wojenne w Bełchowie w oczach 12-letniego chłopca
W dniu wydarzeń wojennych 12 września 1939 roku w południe z młyna wracał wozem mój dziadek, Władysław Tartanu. Gdy przejeżdżał obok nas, dosiadłem się i razem przyjechaliśmy na podwórko mojego dziadka. Pomogłem dziadkowi rozładować wóz i wyprzęgnąć konia. Nagle usłyszeliśmy głośną strzelaninę. Razem z Pokorami schroniliśmy się do piwnicy. Dziadek niczego się nie bał, kręcił się po podwórku i obserwował przez szpary w płocie, co się dzieje na zewnątrz. Gdy strzelanina ucichła, wyszliśmy z piwnic...
Wydarzenia wojenne z 12 września 1939 roku w Bełchowie
We wrześniu 1939 roku miałam 22 lata. W tym czasie pracowałam jako pomoc domowa w gospodarstwie rolnym za Łowiczem. Była tam już wojna. Roztrzęsiona i płacząca uciekłam z tamtych stron do Bełchowa. Do domu przybiegłam 12 września 1939 roku. We wsi zastałam wojsko. W tym dniu przyszedł do naszego domu żołnierz, który pocieszał mnie, abym się uspokoiła. Mówił mi, że Polska zwycięży. Odchodząc zostawił paczkę z ubraniem cywilnym, po którą miał wrócić po wojnie. Z ubraniem zostawił kartkę z adresem....
Dzień 12 września 1939 roku w Polesiu
We wrześniu 1939 roku miałem 12 lat. Wydarzenia w części widziałem na własne oczy, a częściowo znam z opowiadania. Do wsi Dzierzgówek przybył patrol niemiecki. Niemcy zauważyli przed młodym laskiem naszego żołnierza, który obserwował wieś przez lornetkę. Niemcy z zabudowań Kowalskiego zaczęli strzelać do naszego żołnierza. Żołnierz nasz padł i zaraz został wciągnięty do lasku. Nasi żołnierze mocno ostrzelali zagrodę Kowalskiego, zmuszając Niemców do wycofania się. Przy drodze młynarza na polu Se...
Historia rannego żołnierza z potyczki wojennej w Bełchowie w dniu 12 września 1939 roku
Historię znam z opowiadania mojej mamy. We wrześniu 1939 roku miałam pięć lat. Częściowo wydarzenia widziałam na własne oczy, niektóre fragmenty dobrze zapamiętałam. Od mamy słyszałam, że Niemcy mocno nacierali od strony kościoła, a głównie ogrodu ks. Zenona Ziemeckiego. Żołnierze nasi wskutek przeważających sił wycofali się w kierunku lasu Pokory, zostawiając nam w domu rannego żołnierza. Prosili, aby mu pomóc, bo oni muszą się wycofać. Później przyślą po niego podwodę. Podczas niemieckiego ost...
Zapamiętany dzień 12 września 1939 r. w Bełchowie
We wrześniu 1939 roku miałem jedenaście lat. Pamiętam, że w tym pamiętnym i tragicznym dla Bełchowa dniu w godzinach południowych brałem udział wraz z innymi moimi rówieśnikami w grze w tak zwaną dziką świnię. W grę tą chłopcy grali jeszcze do lat 1955. Zabawę naszą przerwała strzelanina. Wiedzieliśmy, że 1 września 1939 roku zaczęła się wojna. Kto gdzie mógł, to się schował i czeka, aż wszystko ucichnie. Wydarzenia znam z opowiadania mojego teścia Piotra Jaszewskiego. Mówił mi, że przybyłe woj...
Wydarzenia wojenne z dnia 12 września 1939 roku w Bełchowie
W czasie wydarzeń wojennych w 1939 roku miałam 7,5 roku. Wypadki widziałem na własne oczy. Około 14.oo na nasze podwórko przyjechało na rowerach około 30 polskich żołnierzy. Szybko zajęli stanowiska w różnych miejscach. Jeden z żołnierzy krzyknął: „Chować się, bo zaraz tu będzie wojna”. Zanim zdążyłem z ojcem paść do dołu po kartoflach, zauważyłem, jak żołnierze zakładali coś na lufy karabinów i zaczęli strzelać z różnych miejsc. Reszta naszych domowników schowała się do piwnicy. Nie...
